Marek Montoya, członek zarządu Tele-Polska Holding, ocenia rynek New Connect i zdradza najbliższe plany firmy.
Anna Świderska: Jak Pan ocenia polski rynek New Connect na którym notowana jest Tele-Polska Holding?
Marek Montoya: NewConnect wystartował w trudnym momencie, jednak przetrwał próbę kryzysu i dynamicznie się rozwija. Dziś notowanych jest 124 podmiotów, kapitalizacja rynku przekroczyła w marcu br. 3,1 mld zł. Istotnie wzrasta liczba przeprowadzanych transakcji, systematycznie rosną także obroty. Myślę, że z punktu widzenia organizatora rynku, Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, jest to sukces. Podkreślić warto także akcję edukacyjną i wysiłki związane z promocją nowego rynku podejmowane przez GPW. Jak również szybkie reakcje na dostrzegane nieprawidłowości lub słabości w zakresie obowiązujących na tym rynku regulacji.
NewConnect w przeciwieństwie do "dużej giełdy" to jednak rynek zdominowany przez małych emitentów, a główną aktywność po stronie inwestorów mają osoby fizyczne. To rynek niedużych emisji i oczywiście stosunkowo niskiej płynności, która dość często jest używana jako argument zniechęcający do inwestowania na tym rynku. Osobiście nie czyniłbym jednak z tego zarzutu. Choćby dlatego, że każdy właściciel, który wierzy w przyszłość swojego biznesu, w tak wczesnej fazie rozwoju w jakiej znajduje się większość spółek, odda innym tylko tyle ile musi. Część z tych którzy obejmują akcje, licząc na wysoką stopę zwrotu w przyszłości, trzyma walory, dodatkowo ograniczając ich liczbę w obrocie. Pozostają zatem spekulanci, którzy choć są w stanie wpływać na ruchy cenowe, tak naprawdę nie zawsze mają z tego tytułu nominalnie wysokie profity. Nie należy więc o tym zapominać, bo taka jest już specyfika tego rynku i jeśli ktoś nie potrafi się z tym pogodzić, powinien inwestować na parkiecie głównym.
Z kolei dla notowanych na tym rynku spółek, jest to doskonałe miejsce aby przygotować się na bardziej ambitne wyzwania w przyszłości. NewConnect poza możliwością pozyskania kapitału, zmusza wiele spółek, między innymi do poprawy jakości zarządzania, wymusza obieg informacji, uczy wagi komunikacji z rynkiem, wprowadza rygory informacyjne (choć w złagodzonej formie), pozwala właścicielom zapoznać się z mechanizmami rynkowej wyceny firmy. Tele-Polska Holding zalicza się do ścisłego grona największych spółek z tego rynku i także jest bezpośrednim beneficjentem wymienionych wyżej korzyści.
Proszę powiedzieć coś na temat struktury grupy, bo jest ona, trzeba przyznać, dosyć niecodzienna.
Faktycznie, ale jest ona bardzo przemyślana - ułatwia zarządzanie i czyni cały biznes bardziej stabilnym. Należy bowiem pamiętać, że za różnorodną ofertą i niejednorodną grupą odbiorców, kryją się także różne potrzeby, koszty oraz potrzebne do działania zasoby. Zupełnie innego rodzaju zasobów potrzeba aby skutecznie realizować masową sprzedaż do klienta indywidualnego, niż w przypadku sprzedaży do dużych klientów instytucjonalnych. Całkowicie odmienna jest także struktura kosztów. Nie wspominając już o czynniku ludzkim i wymaganych kompetencjach.
Zamiast tworzenia skomplikowanej wewnętrznej struktury i budowania dużego operatora, postawiliśmy na bardziej transparentne i elastyczne z naszego punktu widzenia rozwiązanie. Dzięki temu możemy szybciej reagować na zmiany rynkowe, bez zakłóceń wprowadzać nowe rozwiązania w poszczególnych spółkach zależnych, efektywniej dystrybuować zasoby a jednocześnie, mamy natychmiastowy wgląd w wyniki finansowe i możliwości ich weryfikacji.
Jest także inny powód dlaczego taka a nie inna struktura biznesu. Ewentualne problemy w danej spółce nie przekładają się bezpośrednio i natychmiast na cała grupę. Są jednocześnie łatwiejsze do wychwycenia już we wczesnej fazie. Nie bez znaczenia pozostają możliwości związane z transakcjami kapitałowymi. Jesteśmy w stanie szybko realizować akwizycję lub sprzedaż spółek z grupy TPH, efektywniej możemy przeprowadzać potencjalne fuzje.
Na dziś, grupa składa się z pięciu podmiotów, z czego spółka matka nie prowadzi działalności operacyjnej. Jest natomiast skoncentrowana na zapewnieniu wsparcia czterem spółkom zależnym w zakresie finansów, inwestycji, administracji, marketingu, sprzedaży i strategii. Reasumując zatem, struktura jest może niecodzienna, ale jest bardziej efektywna i bezpieczna.
W planach zarządu TPH jest reorientowanie grupy kapitałowej na bardziej pro-kliencką. Co będzie temu służyło?
Chodzi raczej o zwiększenie aktywności w obszarze sprzedaży detalicznej. Interesują nas zwłaszcza klienci z sektora małych i średnich przedsiębiorstw oraz klienci indywidualni. Przychody z tego rynku zamierzamy zwiększać zarówno poprzez poszerzenie bazy klientów, jak i up-selling nowych produktów i cross-selling wybranych usług telekomunikacyjnych z oferty pozostałych spółek z grupy. Nie oznacza to rezygnacji i odejścia od usług na rynku hurtowym. Rzecz w tym, że po prostu nieco inaczej chcemy rozkładać akcenty, niż było to dotychczas.
Może Pan zdradzić najbliższe plany w zakresie nowych usług telekomunikacyjnych, nowych projektów?
W zakresie klientów indywidualnych widzimy potencjał i szanse dla siebie poza dużymi aglomeracjami miejskimi w kraju, a realizowane projekty mają bezpośrednio charakter sprzedażowy. Projekty związane z klientami biznesowymi dotyczą raczej product developmentu i zmian w ofercie na poziomie konkretnych produktów telekomunikacyjnych. Z kolei w obszarze odbiorców hurtowych, od jakiegoś czasu zdecydowanie staliśmy się aktywniejsi za granicą i jest to kierunek w którym będziemy rozwijali część hurtową działalności grupy. Nie wykluczamy przy tym jakiegoś niewielkiego przejęcia na wschodzie.
Wracając jednak do pytania o nowe usługi, chciałbym zaznaczyć, że wprowadzanie nowego produktu wiąże się nierozerwalnie z posiadanym zapleczem infrastrukturalnym. To jest obszar, który wymaga w grupie doinwestowania. Wysoko na liście priorytetów znajdują się więc projekty związane z realizacją inwestycji właśnie w zasoby techniczne. Aby jednak w sposób istotny przełożyło się to na generowane wyniki, będziemy zmuszeni sięgnąć po kapitał z zewnątrz. Na dziś nasze port folio usług jest już jednak bogate. Świadczymy usługi głosowe, internetowe, transmisji danych oraz usługi dodane, takie jak hosting i kolokacja dla małych i średnich przedsiębiorstw.
W pierwszym kwartale 2011 r. planujecie debiut na parkiecie głównym? Czy to realny termin?
Z formalnego i technicznego punktu widzenia - jak najbardziej. Są jednak czynniki które mogą mieć wpływ na konkretną datę przenosin z rynku alternatywnego na główny. Na przykład koniunktura, ostateczny harmonogram realizowanych inwestycji, czy poziom zainteresowania inwestorów spółką. Na dziś, trzymałbym się jednak tego deklarowanego terminu.
Rozmawiała Anna Świderska
Zaloguj się jako użytkownik: